Ktoś zaczyna z Tobą pisać na portalu randkowym, na Facebooku albo w komunikatorze. Rozmowy są miłe i trwają tygodniami. Ta osoba ma dla Ciebie dużo czasu i ciepłych słów. W końcu wspomina, że dobrze zarabia na kryptowalutach, i proponuje, że Ci pokaże. Podsyła link do platformy i pomaga założyć konto.
Na początku wszystko działa: małe kwoty rosną, czasem da się nawet coś wypłacić. To przynęta. Po angielsku ten schemat nazywa się pig butchering, bo ofiarę najpierw „tuczy się” zaufaniem i drobnymi zyskami. Gdy wpłaty są już duże, wypłata się blokuje. Słyszysz o „zamrożeniu środków”, podatku albo konieczności „uwiarygodnienia pochodzenia pieniędzy”. Każdy warunek oznacza kolejny przelew.
Podobnie działają grupy „VIP” na Telegramie i WhatsAppie. Trafiasz do nich z reklamy albo z zaproszenia. „Inwestorzy” obiecują najlepsze wskazówki i listy „pewnych” spółek czy kryptowalut. Najpierw porady są za darmo, potem trzeba zapłacić za dostęp albo wpłacić pieniądze na „specjalne konto inwestycyjne”, na którym widzisz pierwszy, niewielki zysk. Grupy na komunikatorach bywają też używane do sztucznego pompowania ceny mało znanej kryptowaluty. Organizatorzy sprzedają ją drożej, a tracą ci, którzy kupili na końcu (tzw. pump and dump).
Krok po kroku
- Nawiązuje kontakt w sieci: na portalu randkowym, społecznościowym, w komunikatorze albo przez zaproszenie do grupy inwestycyjnej.
- Przez tygodnie buduje bliskość albo poczucie wspólnoty w grupie.
- Wprowadza temat pieniędzy: „sam zarabiam na kryptowalutach, pokażę Ci”.
- Podsyła link do platformy lub aplikacji i pomaga założyć konto.
- Pozwala na małą wpłatę, szybki „zysk”, a czasem drobną wypłatę.
- Namawia na coraz większe wpłaty, czasem z pożyczonych pieniędzy.
- Blokuje wypłatę, żąda „podatku” lub „opłaty”, a potem znika.